Wilkołaki zaszarżowały. Większość przemieniła się w wilki, część biegła trzymając sztylety i topory. Co z tego, że wampiry zabarykadowały się za bezpiecznymi murami. Bez krwi mogą przeżyć tylko kilka miesięcy. Ich przeciwnicy doskonale o tym wiedzieli. Ale zdradziła ich porywcza natura, nie zamierzali czekać, aż wampiry po prostu umrą. Ci natomiast zachowywali spokój. W ich szeregach było mnóstwo świetnych łuczników, więc nie było potrzeby opuszczać bezpiecznej ostoi, by pokonać wilkołaki. Ale mimo tego czuło się napięcie. Każde mury można sforsować, nic nie będzie trwało wiecznie. I wtedy król zmienił przebieg wojny. Wolał zginąć śmiercią bohatera w walce, niż zmarnieć i umrzeć z braku krwi. Zabrał najlepszych wojowników. Armia odparła wilkołaki aż do gór, gdzie stworzenia osiedliły się na zawsze.
Od czasów tamtej wojny trwała nieustanna waśń między wampirami i wilkołakami. Czy ludzie na miarę XXI wieku mogą to zmienić?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz