-Chyba mam odpowiedź na twoje pytanie. Możliwe, że Pan Krwi zaczął łowy.-Odpowiedziała Isabell.
Pewnie czytała w myślach.
- Chris, a pamiętasz jak ci mówiłam o urodzinach?-Zapytała się Amanda.
- Jeśli zapomniałeś, to zapraszam was wszystkich. Pana też.- Powiedziała Amanda.
- A kiedy?- Zapytałem się.
- Jutro.- Odpowiedziała
- Jesteście wegetarianami?- Zapytałem się
- Nie. Po prostu umiemy się kontrolować .- Odpowiedziała Rebecca.
***
Doszliśmy do domu Amandy. Zapukałem do drzwi.
- Do Amandy?- Zapytała się matka Amandy.
- Tak- Odpowiedziałem.
- My musimy wyjść.- Powiedział ojciec Amandy.
- Do widzenia.- Wszyscy powiedzieliśmy.
Byliśmy my, Damon i Rebecca i Ben. Nie ma zbyt wiele przyjaciół.
- Ją pójdę po nożyk.- Powiedziała Amanda.
- Już jestem- Powiedziała Amanda.
- Au!- Krzyknęła Amanda.
- Chodź, pomogę ci.- Powiedziałem.
Gdy poszliśmy do kuchni, zacząłem nią manipulować. Została unieruchomiona. Zaatakowałem. Wbiłem kły. Wiedziałem czemu Chris chciał ją zaatakować.
- DO ŚWIATA CIENI!- Krzyknął Chris.
- Zwariowałeś?! Amanda się przez ciebię przemienia!- Powiedział zdenerwowany Chris.
Amanda była prawie martwa. Jak ją mogłem zaatakować.
-Wiesz, że przy ludzkiej krwi wariuję.- Wytłumaczył się.
Stanęliśmy na ziemi. James próbował ją uzdrowić.
- Musisz wyssać jad.- Powiedział James.
Wiedziałem, że Amanda nie chciała, ale musiałem wyssać jad. Ugryzłem ją w to samo miejsce i wypiłem krew z jadem .
- Skończ.- Powiedział James.
Po kilku minutach Amanda się obudziła.
- Nienawidzę cię. Wynoś się i nie wracaj.- Krzyknęła Amanda
Wyszedłem. Co miałem zrobić. Usiadłem na ławce. Lecz nagle w powietrzu poczułem zapach ozonu. Po tym pojawił się wiatr. Skądś pojawiła się chmura, która zmieniła się w Amandę.
- Chcę cię przeprosić, ale proszę cię, żebyś mnie nie próbował zabić.- Powiedziała Amanda.
-Pomogę ci w nauce pola ochronnego. Ją będę próbował zmienić myśli, a ty nie możesz sobie na to pozwolić.- Zaproponowałem Amandzie umowę.
- Zakochałam się w tobie.- Powiedziała Amanda
- Wiesz, że to niesie za sobą duże ryzyko?- Odpowiedziałem.
- To trudno. Najwyżej mnie przemienisz.- Odpowiedziała Amanda.
Nie wie, jaki to ból. Myśli pewnie, że przemiana jest bezbolesna i szybka. Ja się przemieniałem tydzień. Bez przerwy ognisty ból.
- To co, ćwiczymy?- Zachęciłem Amandę.
- Za chwilę, bo James musi mi dać szwy.- Powiedziała.
Teleportowała się. Gdyby James miał taką samą słabość do krwi co ja, to ona by nie żyła. Jestem zły na siebie. Pójdę na polowanie. James dał mi kilka toreb, do których pobiera krew. Las będzie za kilka sekund. Na szczęście widzę stado jeleni. Lecz czuję, że ktoś też chce na nie polować.
- Kim ty jesteś!- Krzyknął jakiś wampir.
- A ty, kim jesteś?- Powiedziałem.
- Jestem Emil. Jesteś wegetarianinem?- Przedstawił się Emil.
- Tak. Właśnie chciałem ruszyć na polowanie.- Powiedziałem.
- Twoje imię?- Zapytał się Emil.
- Jestem Fabius Cane. Kojarzysz James'a Cane'a?- Powiedziałem.
- Tak. To on 1453 lata temu zmienił w wampirach- Powiedział.
- A dlaczego się odwróciłeś od niego?- Zapytałem się.
- Bo gdy zabiłem 10 ludzi zostałem wygnany. Nie chciałem wrócić, bo się bałem, że mnie nie przyjmie.- Odpowiedział.
- To przyjdźmy do niego. Tylko najpierw zbiorę krew.- Powiedziałem.
Zebrał krew. Emil pobiegł, ja za nim.
- Nie dogonisz mnie!- Mówił Emil.
- A właśnie, że dogonię.- Odpowiedziałem.
Dobiegliśmy do domu Amandy. Pobiegłem do drzwi.
- Ej, chodźcie!- Zachęciłem ich.
Pobiegli. Emil chciał chyba zmienić się piasek.
- Emil! Czemu nie chciałeś do nas wrócić?- Przywitał Emila.
- Adoptowałem cię dawno temu. Nie pamiętasz?- Powiedział James.
- Myślałem, że nie chcesz mnie znać.- Wytłumaczył się Emil.
Poszedł do naszego domu. Zaprosiliśmy wszystkich. Opowiedział swoją historię. Nadeszła noc.
- Przygotowałem tobie pokój. Jeśli chcesz, możesz tam pójść.- Powiedział James.
Wszyscy poszli. Ja piłem krew w swoim pokoju. Nagle usłyszeliśmy jak James nas wołał.
- Będzie wielka wojna. Pan Krwi planuję ją. Musimy zebrać 20 wampirów, 5 wilkołaków i 5 czarodziejów. Mamy na razie 7 wampirów, 1 wilkołaka i jedną czarodziejkę.- Wytłumaczył nam James.
Damon i Rebbeca wyszli. Nie wiem o co im chodziło, ale miałem złe przeczucie.
- Wojna będzie za 2 miesiące.- Dokończył James.
Świetnie. Pod koniec lata wojna. Amanda poszła do domu. Ben też. Nie wiem jednak, czy możemy Emilowi ufać. Ale często jestem nieufny. Chris poszedł w kierunku Damon'a.
- James, czy powinienem wrócić do zabijania ludzi? Czy może popełnić samobójstwo.- Zapytałem się James'a
- Nie wracaj do picia krwi ludzkiej. Twój głód na ludzką krew jest już mniejszy, niż kiedyś. I nie popełniaj samobójstwa, bo jesteś dla mnie synem.- Wytłumaczył James.
Ja idę do pokoju. Muszę poleżeć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz